O nas

Polska Grupa IWU w Dublinie jest częścią ogólnoirlandzkiego związku zawodowego Independent Workers Union. Postanowiliśmy powołać własną, niezależną grupę, wychodząc z założenia, iż jako Polacy najlepiej rozumiemy problemy polskich pracowników w Irlandii, znamy je bowiem z własnego doświadczenia. To właśnie my sami najlepiej potrafimy zdefiniować nasze bolączki oraz określić nasze cele i dążenia. Argumentem za tym, by powoływać przy IWU polską grupę była też nasza liczebność w Republice Irlandii. Jest nas naprawdę wielu, a nasze problemy, typowe dla imigrantów, wciąż pozostają nieuświadomione dla dużej części irlandzkiego społeczeństwa.

Członków naszej grupy łączy przekonanie, że nikt tak skutecznie nie upomni się o nasze prawa, jak my sami. Wierzymy w samoorganizowanie się pracowników, w pomoc wzajemną i solidarność. Większość z nas osobiście doświadczyło łamania podstawowych praw pracowniczych, wielu ma za sobą sprawy w Sądzie Pracy. Mamy bolesną świadomość, iż dopóki Polacy będą pokornie tolerować wyzysk i dyskryminację, dopóty te zjawiska będą występować i umacniać się. Organizując Polską Grupę IWU za cel postawiliśmy sobie przeciwstawiać się tym tendencjom i z całą determinacją walczyć o godność i dobre warunki pracy pracowników najemnych przybyłych do Irlandii z kraju nad Wisłą.

Początki naszej grupy sięgają roku 2005. Wówczas, po głośnym proteście polskich pracowników agencyjnych w hurtowni TESCO na Tallaght, powstał pomysł powołania typowo polskiej grupy pracowniczej. Związek zawodowy SIPTU, do którego należeli wszyscy protestujący wówczas Polacy, okazał się być bardziej reprezentantem interesów TESCO niż robotników. Nie zrobił nic, by pomóc buntującym się pracownikom agencyjnym, lecz jeszcze umocnił pozycję TESCO zezwalając na wyrzucenie dwóch liderów protestu i pacyfikując strajkowe nastroje wśród załogi. Jeden z wyrzuconych wówczas z pracy, zawiedzionych Polaków porzucił szeregi SIPTU i wstąpił do Independent Workers Union. Po kilku miesiącach procesów w Sądzie Pracy wygrał sprawę przeciwko TESCO. IWU okazał się związkiem mniej zbiurokratyzowanym i hierarchicznym, dzięki czemu bez problemów dostaliśmy zielone światło, by stworzyć przy nim własną polską grupę.

Od tamtego czasu pomogliśmy wielu Polakom udzielając porad, interweniując lub wspierając protesty. W styczniu 2007 roku rozpoczęliśmy wydawanie własnego biuletynu pod swojsko brzmiącą nazwą “Kiszona Kapusta”. W kwietniu tegoż roku nasi członkowie wywołali dziki strajk w hurtowni Musgrave w dzielnicy Fonthill, gdzie kadra menedżerska dyskryminowała pracowników agencyjnych. Opublikowaliśmy raport na ten temat. Strajk wsparli wszyscy zatrudnieni w Musgrave Irlandczycy (posiadający stałe umowy o pracę), co zapoczątkowało nową lepszą jakość we wzajemnych relacjach pomiędzy imigrantami i autochtonami. Ci ostatni doskonale rozumieją, że my, imigranci, będąc tanią siłą roboczą jesteśmy zagrożeniem dla ich dotychczas stabilnych i dobrze opłacanych pozycji. W wyniku strajku i późniejszych negocjacji około 40 pracowników agencyjnych otrzymało stałe kontrakty, zaś ich uposażenie wzrosło z 10 do około 16 euro na godzinę. Dzięki protestom w TESCO oraz w Musgrave temat wyzyskiwanych pracowników agencyjncyh, głównie imigrantów, poddany został publicznej debacie. Pojawiło się sporo artykułów prasowych na ten temat. W końcu nawet SIPTU, które długo i mozolnie podejmuje decyzje, ogłosiło i rozpoczęło kampanię na rzecz poprawy losu pracowników agencyjnch.

Oprócz nieuczciwych irlandzkich pracodawców zdarzają się także i polscy. W sierpniu ubiegłego roku zorganizowaliśmy pikietę pod Polską Gospodą na Capel Street, której szefostwo praktykowało niepłacenie kelnerom za dzień próbny. W ten sposób – próbując ciągle nowych pracowników – gospoda dzień po dniu miała darmowy personel. Po naszej pikiecie jedna z poszkodowanych kelnerek, inicjatorka protestu, odzyskała pieniądze.

Polska Grupa IWU za swoją strategię przyjęła radykalne i bezkompromisowe zwalczanie przejawów wyzysku i dyskryminacji imigrantów poprzez odwoływanie się do opini publicznej. Owszem, rozmawiamy i negocjujemy z pracodawcami, jednak nie za wszelką cenę. Często skuteczniejsza jest godzinna pikieta nagłośniona w mediach, niż wielotygodniowe rozmowy. Nieraz lepiej wywołać strajk i przekazać sformułowane postulaty również prasie, niż czekać na gest dobrej woli ze strony nieuczciwego szefa. Charakterystyczne w przypadku wyzyskiwania imigrantów jest to, że pracodawcy bardzo często łamią prawo w sposób jaskrawy, nie podlegający dyskusji, dlatego łatwiej ostro i bezkompromisowo występować przeciwko takim praktykom.