Napisane przez: Radek | marzec 7, 2008

Razem przeciwko przemocy

Jutro (8 marca) o godzinie 18:30 na O’Connell Street w Dublinie rozpocznie się Marsz Milczenia, który ma być reakcją irlandzkiej polonii na zabójstwo dwóch młodych Polaków. Poniżej publikujemy list, który krąży po polonijnych portalach w Irlandii.

W liście, w którym rodziny zmarłych dziękują Irlandii i Irlandczykom za wyrazy wsparcia i pomoc w obliczu tragedii, która ich spotkała, wyraziły one również nadzieje, iż te śmierci nie będą na daremne, lecz zapoczątkują szersza debatę na temat rosnącej przemocy i agresji wśród młodzieży.

W sytuacji w której rok 2007 był najbardziej krwawym w historii Republiki od chwili zakończenia w nim kilkadziesiąt lat temu wojny domowej, prośba ta wydaje się być jak najbardziej na czasie.I chcielibyśmy, by ten marsz był pierwszym rozdziałem w tej debacie. Próbując to osiągnąć, my – członkowie polskiej społeczności w Irlandii, będący równocześnie członkami irlandzkiego społeczeństwa, chcielibyśmy zaprosić każdego, kto chciałby powiedzieć „Nie” rosnącej fali przemocy na organizowana przez nas manifestacje w najbliższa sobotę, na O’Connell Street o 18-30.

Ten Marsz nie jest polskim Marszem przeciw przemocy. Nie jest tylko wyrazem respektu dla zamordowanych w tak okrutny sposób młodych ludzi przez jeszcze młodszych młodych ludzi. Przynajmniej – nie przede wszystkim. Ten Marsz jest dla nas. Żywych. Bo my – żyjemy. Ale coraz częściej żyjemy w strachu. Coraz częściej boimy się wyjść wieczorem na ulice, coraz częściej boimy się w autobusie, coraz częściej przechodzimy na druga stronę na widok grupy nastolatków. Coraz częściej czytamy w gazetach o zabójstwach na zlecenie, o rosnącej przestępczości, o fali narkotyków zalewającej ten wspaniały kraj. Nasz dom.

Nasz dom? Tak, nasz wspólny dom. Bo Irlandia jest domem dla nas wszystkich – także imigrantów. Czasem na rok, czasem na pięć, dla niektórych – na cale życie. Wiem, że są tacy, którzy mówią, że imigranci nie integrują się zbytnio z resztą społeczeństwa. Że nasze społeczności żyją niby razem, ale czasem osobno. I nie będę zaprzeczał, że w niektórych przypadkach to jest prawda. Z powodu nie wystarczającej znajomości języka, z chęci zaoszczędzenia, z powodu odmienności kulturowych – niektórzy z ich członków pozostają jakby na uboczu głównego nurtu społeczeństwa. Ale te śmierci, jak żadne inne uświadomiły wielu takim osobom, że nie można żyć obok. Że wszystkie problemy, jakie dotykają Irlandii, dotknąć mogą w każdej chwili także i ich. Jeszcze nigdy nie widziałem na imigracyjnych forach tak wielu komentarzy na temat tutejszego społeczeństwa. Nigdy nie widziałem imigrantów tak poruszonych i zaangażowanych. Bo teraz już wiedzą, że ci, którzy giną na ulicach, to nie Irlandczycy, Polacy, Litwini, Chińczycy… To nasi sąsiedzi, to nasi bracia, to nasze siostry. Znajomi i przyjaciele. Członkowie rodzin.

Dlatego musimy wyjść – razem. I razem zaprotestować przeciwko rosnącej fali przemocy. Razem. Bo tylko razem mamy szanse ja powstrzymać.


Odpowiedzi

  1. [...] Original post by Radek [...]


Kategorie